Trochę historii.

Ciemnogród powstał w roku 1995 i niemal natychmiast stał się najbardziej znienawidzoną i atakowaną witryną polskojęzycznego Internetu. Oczywiście zarzucano mu faszyzm, nazizm, rasizm, szowinizm i antysemityzm - albowiem dla pewnych ludzi każdy, kto mówi prawdę, jest antysemitą. Po prostu prawda jest antysemicka.

Otrzymywałem nie tylko nienawistne i wulgarne emaile, ale również telefony z pogróżkami. Jacyś osobnicy, udający homoseksualistów, nagrywali się na automatyczną sekretarkę... i oczywiście na cały regulator szkalowano mnie na sieci. Jednym z ciekawszych pomysłów było przypisanie mi bycia sekretarzem PZPR w Łomży.

Wszyscy oni prezentowali się jako "antyfaszyści", anty-antysemici i antyrasiści. Rzecz ciekawa, że właśnie wśród "antyfaszystów" można znaleźć wyjątkowo dużo zwykłych szumowin i łobuzerii. W porównaniu z nimi zwykli faszyści prezentują się nieomal sympatycznie.

Raz jeden, na samym początku, "antyfaszystom" udało się doprowadzić do zamknięcia witryny Ciemnogrodu, ulokowanej u robiącego w portki ze strachu operatora.

Nie wiem, czy warto wyciągać z mroków niepamięci postaci kilku szumowin, szczególnie wyróżniających się zajadłością, chamstwem i zwykłą podłością. Nie byli w stanie w żaden sposób mi zaszkodzić, ani zawodowo, ani prywatnie, więc można by było te nieciekawe indywidua olać dużym łukiem.

Maciej Klawikowski z Francji. Indywiduum, które zakładało specjalne strony na Internecie, poświęcone niżej podpisanemu, pełne paragrafów i pogróżek. Przez dłuższy czas Klawikowski rozpowszechniał wiadomości, jakoby przeciwko mnie wszczęto we Francji postępowanie sądowe i już lada chwila znajdę się w więzieniu, skuty kajdankami. No cóż, od tamtej pory minęło już chyba z 10 lat, a tu nic. Wiechowski wciąż jest na wolności, a Klawikowski, zamiast spalić się ze wstydu, publicznie przyłapany na kłamstwach i oszczerstwach, zapewne wiedzie gdzieś tam swój nędzny żywot pluskwy.

Greg Chodowiec z Kanady, nie bez kozery zwany na soc.culture.polish "Wychodkiem", a to z powodu swego wulgarnego języka. Nie bardzo można było zorientować się w jego poglądach, o ile jakieś posiadał, a to z tego powodu, iż tonęły w błocie wyzwisk i wulgaryzmów. Chodowiec też mi groził sądami, bo myślał, że się przestraszę byle gnojka "urodzonego w żydowskiej rodzinie".

Wiesław Kochański ze Szwecji, wyróżniał się stosunkowo, jak na takie towarzystwo, cywilizowanym językiem. Wydzwaniał do mnie i groził pobiciem (sic!). Otóż miałem okazję zobaczyć go na ulicy. Nie miałby szans...

Wasz Burmistrz